sesja z brzuszkiem Agi





Mimo, ze mieszkamy od siebie dosłownie 10 minut drogi, znamy się nie od wczoraj to ciężko nam było się spotkać na uwiecznienie tych pięknych chwil z brzuszkiem. Ciągła praca, zmęczenie, późna pora, jeden dzień wolny i się udało! Wariacka sesja za nami :) Na dworze brzydko, zimno 
co wyklucza pokazanie choć odrobinę brzuszka, więc zaprosiłam Agnieszkę do siebie. 
Na rozgrzewkę herbatka, ciepła muffinka z czekoladą prosto z piekarnika i do dzieła! A już niedługo pewnie poznacie niunie, bo doszły mnie słuchy, że od wczoraj jest już z nami. WITAMY! :-) 
No i oczywiście gratulacje szczęśliwym rodzicom! :-)





















Share:

0 komentarze